wtorek, 20 czerwca 2017

Strzępotek ruczajnik......


                Strzępotek ruczajnik jest powszechnie spotykany a ponieważ jest motylem nie posiadającym ADHD więc nie jest trudno zrobić mu sesję zdjęciową. Moja mini sesja odbyła się, tak mi się przynajmniej wydaje, na rosnącej przy drodze kłobuczce pospolitej. Kwiatuszków ze smacznym nektarem jest na niej całe mnóstwo więc strzępotek  spokojnie, bez pośpiechu, się nim raczył pozwalając mi pstrykać zdjęcia.



  



          Strzępotek ruczajnik jest motylem niewielkim i niezbyt może  w swej kolorystyce atrakcyjnym a na dodatek trudno go ustrzelić obiektywem z rozwartymi skrzydełkami to jednak darzę go ogromną sympatią i co roku łapię go w obiektyw.

sobota, 17 czerwca 2017

Witalnik naostrzak.......sesja na butelce z wodą....



            Jak już pisałam poprzednio, codziennie, gdy przebywam w Tuchowie na Garbku, odbywam spacery po wodę źródlaną na naszą górkę. W jeden z takich dni, gdy słońce fajnie świeciło spotkałam tam witalnika naostrzaka, maleńkiego motyla, którego rozpiętość skrzydeł to zaledwie 11- 15 mm. Witalnik jest motylkiem pospolitym, występującym w całej Polsce z wyjątkiem Tatr, a jego gąsieniczki  żerują na lucernie i koniczynie.  Mój motylek usiadł sobie na butelce z wodą i powstała z tego cała sesja, gdyż zupełnie się nie bał i gdy ja robiłam zdjęcia spacerował sobie po niej spokojnie, prezentując swą urodę z każdej strony....











            U mnie się niestety rozdeszczyło a i prognozy na następny tydzień nie są najlepsze. Natomiast w Hiszpanii podobno upał 40-sto stopniowy. Takiej temperatury nie życzyłabym sobie, ale szkoda, że wraz z deszczem mocno się ochłodziło.


Mimo wszystko przyjemnego odpoczynku życzę wszystkim do mnie zaglądającym.


_______________________________________

      Dzięki kicikicitata otworzyły mi się szerzej oczy i dopiero wtedy zauważyłam -  to na co Iza zwróciła uwagę, że witalnik ma wypuszczoną trąbkę a to znaczy, że spijał z butelki wodę, jak nektar z kwiatka. Pewno się chłodził, bo dzień był bardzo gorący.





piątek, 9 czerwca 2017

Niespodzianka....z samego ranka......

                Dzisiaj z samego rana miałam prawdziwy fart, jeżeli chodzi o fotografowanie natury. Czegoś takiego bym sobie nawet nie wyśniła, w najciekawszym śnie.
                Dobrze, że miałam już wcześniej drzwi od domu otwarte. Chciałam wyjść ponownie na pole i nagle, aż mnie zatkało z wrażenia, gdy moim oczom ukazała się para pięknych i  dużych saren skubiących sobie spokojnie na styku ogrodu i lasu, z którego wyszły.  W te pędy więc pobiegłam po aparat i oto efekt tego niespodziewanego spotkania. 
               "Pan" sarna dał mi się pięknie obfotografować, ale gdy zrobiłam krok, by również i "panią" sarnę  uchwycić w obiekt, spłoszyły się i ta pokazała mi tylko tylne kopyta. 

               Mam nadzieję, że może się jeszcze pojawią.....tylko aparat muszę mieć zawsze pod ręką.








         Zdjęciom wiele można zarzucić, ale było to totalne zaskoczenie, tak, że nawet nie mogłam jak należy aparatu ustawić a i sarny były jednak w sporej odległości ode mnie.


środa, 7 czerwca 2017

Łąkowe kwiatki i fruwające dodatki.......


                             
    Misz masz kolorów i rodzajów roślin kwitnących na łąkach, obok których przejść obojętnie nie potrafię, gdy aparat mam przy sobie..




 Polny dzwonek w pięknym fiolecie, który dzwoni tak cichutko, że go niestety niesłychać.






Przetacznik perski czy ożankowy w swym delikatnym błękicie....- nie rozróżniam, który jest który -   a na nim coś małego chyba z osowatych mi się załapało.

Delikatnie różowa firletka a na niej modraszka inka....dopiero, gdy zobaczyłam zdjęcie na komputerze ją rozpoznałam....wpierww myślałam, że to może przetacznik koło firletki rośnie.




Na kwitnącym na biało barszczu mrówka

 i na  żółtym jaskrze też coś maleńkiego.






        Pozdrawiam wszystkich słonecznie, mimo iż słoneczko u mnie akurat dzsiaj zastrajkowało.






wtorek, 6 czerwca 2017

Na Szlaku Architektury Drewnianej w Małopolsce.......kościół w Gromniku.


           Dzisiaj ochodzę od natury, by pokazać zdjęcia, które chwilę temu robiłam i już czas, by je opublikować na blogu, bo utkną w archiwum komputerowym całkowicie.
            Czasem się nam zdarza, gdy musimy w niedzielę z mężem jechać już do jego mamy, bywać na mszy w kościele w Gromniku. Niestety nie w tym, który pokazuję na zdjęciach, lecz w nowym, który został wybudowany powyżej tego drewnianego, pochodzącego, ale tylko w części, z przełomu XV i XVI, gdyż  w XVIII wieku został gruntownie przebudowany. 




       


źródło










Kościół św. Marcina Biskupa w Gromniku wzniesiono w 1727 r., obecnie nie jest użytkowany. Jest to budowla jednonawowa, pokryta gontowym dachem, do której dostawiono nietypową, słupową wieżę z baniastym hełmem. Sklepienie świątyni pokrywa XIX – wieczna, naśladująca rozgwieżdżone niebo, dekoracja malarska. Wyposażenie pochodzi głównie z 2. poł. XVIII w. Na barokowej, oryginalnie wygiętej belce umieszczono późnogotycki krucyfiks z końca XV w. W późnobarokowym ołtarzu głównym znajduje się obraz św. Marcina dzielącego się płaszczem z żebrakiem z ok. 1720–1730 r. (w tle obrazu widoczny jest dawny kościół w Gromniku)./tekst pochodzi ze strony Szlak Architektury Drewnianej w Małopolsce/

Niestety nie mam skąd ściągnąć zdjęć wnętrza........i wogóle nie ma dobrych zdjęć. Kościół chyba teraz jest poddawany zabiegom renowacyjnym i poprawiającym jego stan.