środa, 8 maja 2013

O kocie sąsiadki i bransoletce z turkusów.)





   Aura burzowa więc i ma niezbyt dobry wpływ na samopoczucie. Na polu wczoraj i dzisiaj bardzo gorąco i parno.Być może po południu znowu poburzy. A w szkołach męczą się maturzyści. Pamiętam jak dzisiaj, gdy stalismy pod salą gimnastyczną  w maju 1969 roku. Ale to niezmiernie odległa  przeszłość. 


 Ostatnio w gości przychodzi do nas czarny kot sąsiadki. Dał sobie zrobić zdjęcia, ale z balkonu. Nawet ładnie się ustawiał do zdjęcia. I wyszła mini sesją zdjęciowa poprzez liście kiwi.




                                    Oczy ma niesamowite. Zielone, jak woda.






 I jeszcze małe chwalonko. Nareszcie zrobiłam coś nowego. Prostą, jak lubię bransoletkę z turkusów.



5 komentarzy:

  1. Cudny kocurek :-) No i bransoletka oczywiscie bardzo ladna. Turkusy maja naprawde sliczny kolor :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocurek specjalnie dla Was kociar.)

      Usuń
  2. maturę "zaliczałem" w 1966 roku. w maju 1969 szykowałem sie do wyjazdu na manewry wojsk Układu Warszawskiego pod kryptonimem "Odra-Nysa 69" na terenie NRD. Koci piękny (to nie jest Toya najmłodszego wnuczka?) ale turkusy przebijaja wszystko...
    Serdeczności. Aajek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wspomnienia, to nam zostało z tamtych lat, dziękuję za odwiedziny.

      Usuń
  3. Uwielbiam koty. Miałam kiedyś takiego czarnego. To była Zuzia

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowo.