piątek, 31 maja 2013

Wczoraj.)



     Wczoraj dzień się zaczął dość ponuro i deszczowo. Udział w procesji z okazji uroczystości Bożego Ciała nie zapowiadał się więc najlepiej. Jednak przed wyjściem do kościoła przejaśniło się i zaświeciło słońce. 
Procesja odbyła się więc w pełnym słońcu. Było jednak parno i to niestety poskutkowało załamaniem pogody tuż po południu. Niebo się  potężnie zachmurzyło, zerwał się silny wiatr i przeszła burza z ulewą i gradem.

Tak  wiatr przyginał brzózki za oknem.



 Ale później znów zrobiło się słonecznie, powietrze naładowane po burzy ozonem zachęciło nas więc do wyjścia z domu. Niestety nie wzięłam aparatu.


6 komentarzy:

  1. Oj szkoda tych brzózek, szkoda....., a w najważniejszym momencie słoneczko wygrało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzózeczki młode, elastyczne więc nim nie jest. Jak rosły tak rosną.
      Ale szpinak mi trochę zbiło bo on delikatny.)

      Usuń
  2. Jak tu ładnie u Ciebie. :)

    Szaleństwo z tą pogodą, istne szaleństwo. Jak wychodzę z pracy, to muszę tak celować, żeby trafić pomiędzy jedną ulewą a drugą. :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczne zdjecie burzy i wiatru !!!
    Pozdrowienia sle !

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba nieźle musiało powiać :) U nas też takie szkwały przelatują, choć i do morza, i do gór daleko :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowo.