środa, 27 lutego 2013

Kwitnące parapety.)

    Coś jakby słoneczko zaczyna co jakiś  czas  przedzierać się przez nasze zachmurzone,  od prawie trzech miesięcy,  niebo.Śniegu już nie ma więc brak słońca sprawia, że aura jest ponura, ale nadzieja na dni słoneczne już jest. Spod śniegu  ukazała  się zieleń trawy więc, jak tylko słońce się pojawi i pozostanie przez cały dzień będzie miło. Zdjęcia z pleneru nie byłyby dzisiaj interesujące więc troszkę kolorów, jakie mam na parapetach okien  dzięki cały czas kwitnącym storczykom:








                                           i hipeastrum inaczej amarylisowi, który  zakwitł już cały.







piątek, 22 lutego 2013

Za oknem zima, a na oknie amarylisowy początek wiosny.)



        Za oknem znów biała zima Śnieg sypie już od wczoraj, to podobno wina niżu ukraińskiego, który przyniósł opady śniegu i niestety zimno. Wygląda to pięknie, szczególnie wieczorem, gdy śnieg się skrzy, ale już tęskno do wiosny.
     U mnie pierwsze oznaki wiosny na oknie już mam, gdyż rozkwitł się pierwszy z trzech pąków mojego hipeastrum.

                          A tak wygląda historia jego rozkwitu .








   Czekam na dwa następne kwiatuszki, z pąków, które ładnie już teraz jednakowo rosną.

czwartek, 21 lutego 2013

Troszkę miasta Kraka w moim obiektywie.)



            Wczoraj przy okazji pobytu w Krakowie na okoliczność wypadu do kina, piszę wypadu, gdyż moja miejscowość oddalona jest od Krakowa o 78 km. zrobiłam kilka zdjęć, tylko kilka, gdyż akumulatorki  w aparacie  mi siadły.









   A na relację z filmu zapraszam na blog moje zaczytanie.pl jutro, gdyż wtedy ukaże się post.


   Przy okazji witam wszystkie nowe osoby obserwujące mój blog i zapraszam na konkurs, który ogłosiłam na swoim blogu czytelniczym.

niedziela, 17 lutego 2013

Z tęsknoty za wiosną i zielenią.)




             

                      Biało, zimno i szaro od wielu wielu dni. Już prawie nie pamiętam jak wygląda słoneczny dzień.










 Tęsknię za zielenią  i stąd ten kolażyk ze zdjęć wprawdzie nie wiosennych  ale z zielenią.







Dobrego nastroju ż

piątek, 8 lutego 2013

Kochajmy się zimą i czytajmy książki.)



Dzisiaj przedstawiam kilka propozycji  książkowych  na tle zimy, jaka mnie otacza.
Przeglądając propozycje polecam posłuchanie piosenki o miłości zimą.









Dla miłośników biografii i talentu aktorki / ja się do nich zaliczam /, legendy kina  amerykańskiego :


 KATHARINE HEPBURN TW
Charlotte Chandler

  • Wydawnictwo:
    • Prószyński

opis:Opierając się na serii nagrań zebranych w ciągu wielu lat od połowy lat siedemdziesiątych XX w., ciesząca się uznaniem biografka Charlotte Chandler napisała najbardziej intymną i najbardziej osobistą biografię legendy Hollywood, Katharine Hepburn, jaka została dotąd opublikowana.


 A dla miłośników talentu literackiego E.E.Schmitta nowa pozycja :

Intrygantki
Eric-Emmanuel Schmitt

  • Wydawnictwo:
    • Znak
 opis:Pięć kobiet pałających żądzą zemsty zastawia pułapkę na mężczyznę, który dawno temu złamał każdej z nich serce. Jednak kiedy zwabiony podstępem Don Juan wpada w ich sidła, cały misterny plan wali się w gruzy. Okazuje się, że mimo upływu lat uwodzicielskie słowa Don Juana nie straciły nic ze swojej zniewalającej mocy.
Kobiety szybko odkrywają, że tajemniczy łajdak, którego tak przez lata nienawidziły, wciąż ma nad nimi władzę.
Dawne namiętności odżywają - i okazują się o wiele silniejsze niż pielęgnowany latami gniew z powodu zdrady. 


I coś dla miłośników orientalistyki i sensacji z życia znanych osób.

KOBIETY KADDAFIEGO
Annick Cojean

  • Wydawnictwo:
    • Prószyński
    opis:
    Porywane, gwałcone, upokarzane... Taki był los kobiet podporządkowanych przyjemności Kaddafiego. W swojej wstrząsającej książce Annick Cojean oddaje im głos.
    W listopadzie 2011 roku Annick Cojean opublikowała w "Le Monde" artykuł, w którym opisała historię młodej kobiety uprowadzonej przez libijskiego przywódcę i wcielonej do jego "haremu"

czwartek, 7 lutego 2013

Tłusty czwartek a zima przypuszcza kolejny atak.)



      Dzisiaj tłusty czwartek, u nas nazywany również Babskim Combrem, a  Comber Babski to stara ostatkowa tradycja, której nazwa pochodzi z języka niemieckiego. Combrzyć bowiem, w innym znaczeniu tego słowa to tyle samo co swawolić, a raczej tęgo swawolić. A więc swawólmy byle bez przesady jedząc pączki, które usmażymy czy też kupimy.

Ja dzisiaj też smażyłam pączki, gdyż moja kochana rodzinka  nie uznaje kupowanych. I nawet wyszły, chociaż najgorzej z tymi obrączkami, które mnie już normalnie wkurzają - jakby te z obrączkami były smaczniejsze.



Proszę się częstować, nie braknie, gdyż takich talerzy jest kilka.

A tak w ogóle to znów mamy zimę. Rano oczom nie wierzyliśmy, kładliśmy się spać to grama śniegu nie było, a gdy się obudziliśmy było już  bielusieńko a teraz śniegu mnóstwo, gdyż  sobie pada cały dzień. Wychodziłam do sklepu więc przy okazji pstryknęłam parę fotek tej "nowej" zimie.

 Tu po wyjściu z domu :




 Moja ulubiona brzoza u sąsiadów.

 A tak wyglądała szosa, przez którą muszę przechodzić.

poniedziałek, 4 lutego 2013

Kwiaty na tle okna, za którym nie ma już śniegu.)


             Śnieg za oknem zniknął, brak jest tylko słońca, które dzisiaj tylko raz z poza chmury wyszło rozświetlając i ogrzewając okna , na których budzi się wiosenne życie .
Po raz pierwszy od trzech lat, skuli mego lenistwa, gdyż nie rozsadziłam w odpowiednim  czasie cebul, zakwitnie mi w tym roku hipperastrum. Nie bardzo pamiętam już jak wygląda.
Jak w tym  w tym roku wreszcie porozsadzam cebule będę ich mieć kilka.

Storczyki kwitną od wiosny ubiegłego roku a już wypuściły nowe pędy kwiatowe. Ale jest ich w doniczce chyba 5 sztuk. Nie rozsadzam ich, gdyż tak pięknie się komponują.


A za oknem zrywa się wiatr i jest nieprzyjemny ziąb.

piątek, 1 lutego 2013

Nasz pupil .)



                Od kilku dni męczy mnie przeziębienie, które już pomału odpuszcza, ale jeszcze nie wychodzę z domu, choćby ze względu na straszący wygląd, oznaki przebytego kataru. Toteż mąż wpuszcza do domu naszego ulubieńca, który zwykle z mamą i siostrami spędza czas w specjalnym dużym ogrodzeniu, gdyż posesja nasza nie jest ogrodzona i pieski swobodnie biegać nie mogą.
Chciałam więc mu zrobić kilka zdjęć, ale sprawa nie była łatwa, gdyż słońce prześwietlało w tym dniu cały dom a Dober  gdy tylko ujrzał aparat momentalnie podbiegał do mnie.




 Tak,  że  w sumie wyszło tylko  marne cztery zdjęcia, na których nie widać jaki jest piękny.