sobota, 31 sierpnia 2013

Wokół mnie.)

        Wczoraj po pochmurnym i zimnym poranku, jak to już jesienią a nie latem bywa zaświeciło słońce i wyrobił się piękny, ciepły a nawet bardzo ciepły dzień. Idąc więc do ogrodu obrywać maliny tym razem wzięłam ze sobą aparat i zrobiłam trochę zdjęć.

      Wpierw niebu, które było niebieskie z obłoczkami, jak lubię. Patrząc na takie niebo zawsze przypominają mi się dawne obrazki malowane przez domorosłych artystów typu "Jeleń na rykowisku". Te koszmarki wisiały w wielu domach we wczesnych latach socjalizmu.


Później natknęłam się na krwawnik, ale wyszedł mi jakiś niewyraźny.

 Motyle nie łatwo ustrzelić obiektywem a już bielinki są niezwykle płochliwe. Ten sobie przysiadł na moment, ale bliżej nie mogłam podejść.
 



I jeszcze gołąbek, który gruchał mi za uchem.




Miłego "zapiątku" życzę wszystkim, a na koniec wspomnimy minione dni.


Tak było 23 lata temu.





sobota, 24 sierpnia 2013

Dzisiaj zapiątkowo.)



      Nieżyjący kiedyś Pan Zalewski, ten od pogody, który bardzo kultywował naszą tradycję ogłosił ankietę na polską nazwę weekendu i między innymi padł "zapiątek".
Co o tym sądzicie?

     Wczoraj w malinach udało mi się złapać w obiektyw konika polnego, jednego z tych, które swym cykaniem
 umilały nam lipcowo sierpniowe ciepłe wieczory.  




 A tu zrobił mi kuku chowając się pod liść.




 

Udanego zapiątku życzę wszystkim, którzy do mnie zaglądną.




czwartek, 22 sierpnia 2013

Kolaż zdjęciowy i piosenka na dobry dzień.).



                   Kiedyś bawiąc się z Picassą robiłam kolaże z posiadanych zdjęć i dzisiaj wpadłam na taki z przewagą zieleni, którą kocham w każdym odcieniu .





A na dobry dzień zostawiam piosenkę.



sobota, 17 sierpnia 2013

Maliny, maliny maliny.)



            Cały sierpień mam pod znakiem malin.  Zbieram je niestety sama i przetwarzam lub rozdajemy. Już jestem cała podrapana, gdyż przy tych upałach trudno było się ubierać by się zabezpieczyć przed tymi ostrymi krzewami. Owoce, które w tym roku są dorodne/mąż podlewa/ i wyjątkowo słodkie oraz aromatyczne, mrożę i daję do słoików w postaci dżemów i zasypanych cukrem na sok by w zimie móc się nimi również cieszyć.

          Wczoraj pogoda mi wyjątkowo służyła więc wygrzewałam kręgosłup w słońcu przy zbieraniu  a dzisiaj kuchnia i maliny do słoików.

A na koniec mojego jak zwykle krótkiego posta malinowa dedykacja dla zaglądających. Nie ma to jak spotkanie zakochanych w malinowym chruśniaku.

środa, 14 sierpnia 2013

O samopoczuciu i o tym jak sobie chcę pomóc.)




         Lekka zmiana pogody a mój nastrój już się pogarsza wraz z pojawiającym się bólem głowy.
      Myślę od jakiegoś czasu o tym, że dobrze byłoby oczyścić swój   organizm ze złogów przy pomocy diety warzywno-owocowej, którą już kiedyś przeprowadzałam i bardzo mi pomogła likwidując już po trzech dniach silne bóle ramion. Teraz znów mi dokuczają te bóle a poza tym ogólnie mam atak reumatyzmu, ale jakoś ciężko mi się zmobilizować tym bardziej, że obydwie książki Ewy Dąbrowskiej wydałam z domu i nie mam przykładów na jadłospis.
Wprawdzie polega on na jedzeniu warzyw i owoców wyłącznie, ale przykładowe przepisy by nie zmuszały mnie do myślenia. Muszę sobie znów je sobie nabyć .

                                         
PRZYWRACAĆ ZDROWIE ŻYWIENIEM



 Książeczka propaguje leczenie chorób przez zastosowanie odpowiednich diet warzywno-owocowych i stosowanie krótkotrwałego postu. Autorka przedstawia kuracje oczyszczające organizm i opisuje liczne przypadki chorób wyleczonych tą metodą


 Ciało i ducha ratować żywieniem 


 Jest to cykl konferencji dr E. Dąbrowskiej na temat zasad zdrowego żywienia i leczenia chorób postem. W książeczce znajdziemy także przepisy diet warzywno-owocowych i sposobów wykonywania potraw. Autorka pisze: "Często jedynym ratunkiem współczesnego człowieka jest czasowe powstrzymywanie się od jedzenia czyli post... Istnieje jednakże niewielka grupa osób, które nie powinny stosować terapii postnych".

Myślę o diecie co najmniej dwutygodniowej, ale nie jest to takie proste jak by się wydawało jeść tylko warzywa gotowane lub surowe w surówkach i zupach a z owoców tylko jabłka i grapefruity. Muszę jednak nabyć książki i nastawić się pozytywnie. 

W zachodzącym słońcu.)


Dzisiaj prezentuję kilka fotek z niedzielnego krążenia wokół domu w zachodzącym słońcu.

   Tak widać w silnym zbliżeniu naszą basztę, wybudowaną przed wiekami w stylu romańskim,  z miejsca gdzie mieszkam. Baszta jest pozostałością zamku jaki górował nad płynącym w dole Dunajcu.





          Ten dom to sąsiada, mój jest po lewej stronie  za tą zielenią.
Brzozy już zaczynają delikatnie zrzucać pożółkłe listki, jesień za progiem.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Tak wczoraj zachodziło słońce .)

Wczoraj był ładny, słoneczny a przy tym już nie tak upalny dzień . Słońce zachodziło cudnie więc pochodziłam trochę z aparatem po mojej okolicy.







  Dobrego tygodnia wszystkim zaglądającym życzę i dedykuje Wam jedną z moich ulubionych piosenek .




sobota, 10 sierpnia 2013

Miła niespodzianka, jaką mi sprawiono.



      Udało mi się przerzucić z komórki zdjęcie  jakie dostałam z nowego domu naszej Mili, jednej z ośmiu  szczeniąt Suni.
Prawdę mówiąc nie spodziewałam się takiego prezentu, gdyż kobieta, która po nią przyjechała wydawała mi się taka obcesowa, niecierpliwa, że aż pomyślałam, że Milusi nie będzie u niej dobrze.
Okazało się jednak, że ma dobrze i w nowym domu są z niej bardzo zadowoleni czego może być dowodem  przesłane zdjęcie 



a na nim Mila, która była niezwykle sympatycznym pieskiem i żal mi było, że akurat nią sobie wybrano, ze swoim potomstwem.
Pieski są jak małe koala. Ciekawa jestem jaki był ich ojciec.
.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Kilka fotek z wyjazdu do Nowego Sącza.)

      W ubiegłym tygodniu odwiedziliśmy z mężem Nowy Sącz, który oddalony jest od naszej miejscowości o 35 km. Przez 7 lat jeździłam tam codziennie, a przez ostatnie kilka lat do ubiegłego roku dwa razy w tygodniu.
To miasto lubię ode zawsze. Jest piękne chociaż już nie tak spokojne i zaciszne jak wtedy gdy marzyłam by w nim zamieszkać. Dzisiaj wolę mieszkać tu gdzie mieszkam, niby w miasteczku, ale na wsi, gdzie mam ciszę i spokój.

      Na zdjęciach  migawka z ulic, którymi szliśmy w stronę rynku. Zdjęć mało, ale z mężem nie dało się focić, gdyż wciąż pospieszał.

   


                                     Małopolskie Centrum Kultury SOKÓŁ
 Kościół św. Kazimierza Kościół został zbudowany w latach 1857-1910 dla młodzieży szkolnej w Nowym Sączu.
                       Kamienice obok kaplicy szkolnej
                                                        Ulica Jagiellońska.