środa, 12 lutego 2014

Coś słodkiego na poprawę nastroju.


     W takie dni jak te, które mamy ostatnio, chodzi za mną bardziej niż w słoneczne  chęć zjedzenia czegoś słodkiego, chociaż absolutnie powinnam się tego wystrzegać. Wczoraj smażyłam więc racuszki omletowe na drugie danie, gdyż w moim domu woli się jarską kuchnię, co nie znaczy, że nie jadamy mięsa - jadamy, ale bardzo rzadko. Ja osobiście wolę dania warzywne a jeżeli już to warzywno mięsne z niewielką wkładką zwierzęcą.
Nie ma być jednak o daniach obiadowych lecz dzisiaj chciałam się podzielić  przepisem na ciasto drożdżowe, jakiego szukałam - bez robienia zaczynu. Jestem z natury leniwa, niecierpliwa i mało dokładna więc piekąc czy gotując niestety działam metodą na"oko". Nie lubię ważyć i dlatego lubię przepisy posługujące się miarami. Szukając przed Świętami Bożego narodzenia nowego przepisu na strucle znalazłam świetny, w sam raz dla mnie. I od tego czasu posługuję się nim piekąc jakiekolwiek ciasto drożdżowe a nawet gotując kluski na parze. 

Przepis jest na struclę z nadzieniem makowym, ale mnie interesowało  tylko ciasto, gdyż akurat masę makową przygotowuję zupełnie inaczej.

Przepis pokazuję na zdjęciu, które wykonałam z gazetki "Ciasta domowe" nr 131 /2003 :



A to są  ślimaczki z masą orzechową, jakie ostatnio często pieczemy z córką na bazie strucli jaką przygotowuję z powyższego przepisu. Pieczemy je z masą orzechową, cynamonową lub kakaową, ale najszybciej schodzą te z orzechową.



I gdyby nie te kalorie, które sprawiają, że objętość w biodrach zaraz wzrasta jadłoby się je na okrągło.

Kto lubi Feliksa Andrzejczaka, tak jak ja?



Miłego dnia życzę.

7 komentarzy:

  1. Mam dziś taki podły nastrój, że tylko takie smakowitości chyba tylko przywrócą mnie do równowagi;) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie trzeba sobie podnieść poziom cukru we krwi. To działa.

      Usuń
  2. W kuchni mam dwie lewe ręce, więc pozostaje mi się ślinić do zdjęć. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja długo tak miałam. Z czasem wiele się zmieniło, gdyż okazało się, że to znów nie takie trudne.

      Usuń
  3. Też posługuję się przepisami na miarę:) jak trzeba pół kilograma mąki, to ja torebkę z mąką dzielę na pół:) Wszystkie przepisy w ten sposób "udoskonalam" i jakoś wychodzi pyszne ciasto, takie jak Twoje:) Mniam!

    OdpowiedzUsuń
  4. O jej... ślinka mi leci. Pyszności. A mój piec nie nadaje się do takich wypieków. Wielka szkoda :(
    Takie są "zalety" mieszkania za granicą.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowo.