poniedziałek, 17 lutego 2014

Na Dzień Kota.




        Dzisiaj jak dowiedziałam się z sympatycznego bloga kass jest Dzień Kota. Zainspirowana jej wpisem stworzyłam swój post.
      Koty były nieodłącznym elementem domu w moim dzieciństwie. Miały również swoją Kajtusiową moje dzieci, ale po jej odejściu już koty się nie pojawiły w naszym domu.
W sąsiedztwie jest sporo kotów, ale my mamy dwa psy chociaż nie w domu i niestety jak na razie mąż nie wyraża zgody na kota. A nie ma co z nim drzeć o to  koty.




kotek mojej tesciowej




PAN BÓG ZMARKOTNIAŁ

 
Pan Bóg zmarkotniał, gdy patrząc na Ziemię,
na to co stworzył (a stworzył niemało),
stwierdził ze smutkiem, ze to ludzkie plemię,
to Mu się jednak nie bardzo udało.
W tyglu tworzenia Anioł pomocniczy
być może mieszał nie tak jak należy,
być może dodał za dużo goryczy,
albo surowiec nie całkiem był świeży...
W sumie rezultat był raczej dość mierny,
Pan Bóg chciał wszystkich potopić i wylać,
ale i tutaj wynik był mizerny,
bo się pospólstwo nauczyło pływać.
Cóż było robić? Bóg zaczął na nowo
i postanowił coś lepszego stworzyć,
już wiedział: teraz nie wystarczy SŁOWO
bo do stwarzania trzeba się p r z y ł o ż y ć.
Więc - co najlepsze miał jeszcze w zapasie
zestawił zgrabnie, a gdy był już gotów,
tchnął iskrę życia i po jakimś czasie
stanęła przed Nim parka małych kotów.
I wnet weselej zrobiło się w Niebie,
a Bóg na Ziemie już prawie nie patrząc,
powiedział cicho i tylko do siebie:
- Może od tego należało zacząć?


/wiersz Pana Franciszka Klimka - znaleziony w internecie/



Kończę niezwykle wzruszającym filmikiem świadczącym o tym, że zwierzęta też czują o czym co niektórzy zapominają.


13 komentarzy:

  1. Cudowny wiersz! Koty to naprawdę niesamowite zwierzęta i bardzo się cieszę że trójka tych cudnych zwierząt zagościła na stałe w moim domu :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne święto - Dzień Kota.
    Pozdrawiam wszystkie futrzaki i ich właścicieli!

    OdpowiedzUsuń
  3. No to dla kota teściowej wszystkiego najlepszego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam koty. Miziać i miziać ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wierszyk bardzo mi się spodobał. Słyszałam o panu Franciszku Klimku. Tym bardziej jest dla mnie bliski bo nazwisko Klimek to moje rodowe...czuję się więc trochę jak w rodzinie...
    A filmik bardzo wzruszający......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popatrz, popatrz.
      Moja teściowa z domu też Klimek, a moja siostra po mężu Kowalik.

      Usuń
    2. Ciągle bywamy zadziwiani przez życie....los.......nie wiadomo jak to nazwać.

      Usuń
  6. Filmik wzruszający! Wiersz cudowny:) Też nie mam kota, mam trzy psy, a w porywach wakacyjnych to nawet cztery:) Za to przychodzą koty sąsiadów, lubię je i dokarmiam. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, nigdy by się nie pomyślało, że taka sytuacja może się zdarzyć.

      Usuń
  7. Wiersz cudowny....nie mam kota i nie będę mieć, ja, córka i dzieciaki - wszyscy uczuleni na ich sierść...mogę tylko oglądać na zdjęciach...pozdrawiam cieplutko....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przykre z tym uczuleniem.
      A wiersz uroczy, faktycznie. Ten Pan pisze wiersze o kotach.

      Usuń
  8. Wiersz jest wspaniały! Pokazuje taką prawdziwą "cudownosć" kota ;) Ja mam w domu cztery takie futrzaki, każdy ma inny humorek, ale nie zamieniłabym ich na żadne skarby świata ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja marzę o kocie, ale muszę poczekać aż mąż zmieni nastawienie do tego zwierzęcia, na jego pobyt w domu.

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowo.