czwartek, 19 czerwca 2014

Poranna wróblowa toaleta.



      Piękny dzisiaj od rana mamy dzień. Zanim wybraliśmy się z mężem na procesję, a dzień na nią był po prostu wymarzony, rankiem zrobiłam sesję zdjęciową naszemu domowemu wróblowi, który korzystał z wody, jaka zebrała się w czasie ostatniego deszczu. Piszę domowy, gdyż mąż przytkał delikatnie rurę, jaka wystaje z naszego dachu, by w niej mogły zrobić sobie wróble gniazdo. I tak faktycznie się stało, i kolejny rok mam domowe wróble. W gnieździe są już młode, które są głośne ogromnie. Nie wiem, które sobie to poranne pluskanie zrobiło, czy mama, czy tata.




10 komentarzy:

  1. Podziwianie swoich ptaków to prawdziwa przyjemność.
    Bardzo lubię podglądać, słuchać swoich ptaszków. Codziennie, wcześnie rano obserwuję jak zbierają szkodniki na świrkach i sosnach... Wiem, że odwdzięczają się za zimowe karmienie... Do wczoraj sądziłam, że w i mazurki to te same ptaszyny... Są do siebie bardzo podobne. Ostatnimi czasy populacja wróbelka spadła niemal do zera. Tym bardziej cenne jest działanie Twojego Męża.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Odkąd wokół domu pojawił się "las" czujemy się prawie jak w lesie.
      Ptaki śpiewają już od prawie od trzeciej rano.
      Mąż zrobił takie dwie"budki", ale na razie tylko jedna została zasiedlona.
      W ubiegłym roku było ciekawiej. Jedna tez została zasiedlona, a do drugiej wabił wróbel samiczki i niestety bez powodzenia. Coś im się nie podobało.
      Mamy też w lingustrze gniazdko, którego mąż o mało nie zniszczył. Ale jajeczka są, a rodzice tam przylatują.
      Może uda mi się zrobić zdjęcie małym.
      Szkoda wróbli. To wszystko przez to, że uważa się je za szkodników.
      Podobno ich serduszka nie wytrzymują długo w locie i musza odpoczywać i jak są wciąż przepędzane to ich serca przestają bić. W ten sposób wyniszczono wróble w Chinach.

      Miłego popołudnia świątecznego Łucjo Ci życzę.

      Usuń
  2. Śliczne te wróbelki...a mój syn,który wczoraj przyjechał z Krakowa mówił ,ze u nich na balkonie ( w wynajmowanym mieszkaniu) zagnieździły się gołębie....i mają jaja ,wysiadują je na zmianę,jeden odlatuje to drugi zostaje.....oni próbują je dokarmiać ,ale "rodzice" -gołębie nie pozwalają się zbliżać więc obserwują je z pewnej odległości....Ciekawi są czy wykluje się coś do czasu gdy będą tam mieszkać....
    A pogoda dzisiaj na procesję w Dukli też była jakby zamówiona,z wielką przyjemnością byłam jej uczestniczką....
    Natalio-życzę Ci miłego popołudnia i wieczoru....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie wróciłam ze spaceru z moją druga połową.
      Dzisiaj jak rzadko sporo pochodziłam.

      I Tobie miłego Grażynko.

      Usuń
  3. u mnie królują jaskółki i grają kotom na nosie. aż dziw, że moje koty nie lataja....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety u nas jaskółki nie chcą się zagnieździć chociaż w sąsiedztwie mają gniazda. Najwyraźniej nasz dom im nie odpowiada. Okapy pod dachem nie są takie jak im pasują.

      Usuń
  4. Piękne ujęcia...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale im dobrze! Mają swoje SPA! U mnie też ptaszyny korzystają z poidełka , aby się wykompać. Czyściochy:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowo.