wtorek, 22 lipca 2014

Brzoskwioniowe lato.



         Ogromnie mi brakuje czasu, by obskoczyć wszystkie swe blogi,  stąd ten jest zaniedbywany chociaż mam sporo tematów w zdjęciach, które czekają na upublicznienie.
Dzisiaj ot tak relaksowo, ogródkowo, bo to nie wymaga dużo nakładu pracy. W zapowiedziach pogodowych gdzieś tam nadchodzi deszcz, ale pogoda nadal upalna i duszna. A ja cały czas coś przetwarzam. Teraz owoce zaczną się mieszać z warzywami. bo już kiszę ogórki a wczoraj oberwałam fasolkę szparagową i będę ją dzisiaj słoikować. Pasteryzowana w lekkiej  słonej zalewie z odrobiną kwasku cytrynowego jest po prostu rewelacyjna. Mrożona przy takiej całkowicie wysiada. Dlatego nie mrożę, tylko wkładam do słoików, a później wyrzucam  na masło z bułka tartą i smakuje jak prosto z ogródka.
A zdjęcia będą brzoskwiniowe. Brzoskwinie już zjedzone - tylko zdjęcia je przypominają.

.






To drzewko brzoskwiniowe ma piękne, duże i smaczne owoce, ale miała to być odmiana  Inka, i niestety nie jest a wadą ich jest to, że pestka nie odchodzi, tak jak u Inki,  od miąższu.


Lato.......




10 komentarzy:

  1. Podziwiam :) Nie mam nawet sił gotować obiadu, a co dopiero zaprawiać... Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma uproś Olu. Mąż naprodukował a ja cóż, mam siłę, czy też nie.....chociaż dzisiaj nie mogę nawet narzekać na jej brak.

      Usuń
  2. Aż mam ochotę na taką pyszną brzoskwinkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych już nie ma, ale są inne tyle, że pośledniejsze, mniejsze.

      Usuń
  3. Ja też mam ochotę na brzoskwinkę ,ale już jak piszesz Natalio-zjedzone....to chociaż oko nacieszę. Piosenka-na czasie bo cały czas mamy ....lato. Ja dzisiaj świętuję,bo mamy ku temu okazję. Dzisiaj w mojej parafii w Dukli -odpust św. Marii Magdaleny ....Po mszy poszłam bo obiecałam mojej wnuczce coś z kramu....ale .....to nie takie kramy ,nie takie "śliczności" jakie pamiętam z lat dziecinnych...ale pewnie to nie dziwne ,że dla mnie wszystko było lepsze,piękniejsze....może też dlatego ,że byłam młodsza no i patrzyłam na świat.....inaczej.....
    A przetwory robię ,ale bez "szaleństwa".....przede wszystkim robię to co lubimy,zjadamy ........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ten dzień obchodziliśmy imieniny córki, bo jest Maria a na drugie ma Magdalena, ale stwierdziłam, że jednak jest ona Maria a nie aria Magdalena i przenieśliśmy jej Imieniny na 25 kwietnia.
      U nas odpust będzie w sobotę, na Anny.
      Jeżeli chodzi o kramy zgadzam się z Tobą. Dzisiaj to nie to samo. Głównie jest tandeta sklepowa.
      U mnie z przetworami gorzej, bo wszystko na raz przystaje w tym roku. A skoro mąż produkuje to ja nie mam wyboru. I tak część owoców i warzyw rozdajemy po rodzinie.

      Usuń
  4. U mnie były morele, z czterech drzew mam jedno, resztę załatwiła opieńka miodowa!
    Ciekawy przepis z tą fasolką , chętnie bym taką zrobiła. Czy długo pasteryzujesz? I czy zalewasz wrzątkiem? Gdybyś mi napisała....Całusy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Morele też mamy i w tym roku nawet na nich owoce więc trochę dżemu zrobię.
      Podaje link do przepisu, z którego korzystałam. Co niektórzy dają tez odrobinkę kwasku cytrynowego.
      http://margarytka.blogspot.com/2012/07/z-serii-cos-na-zime-fasolka-szparagowa.html
      Ja pasteryzowałam tylko raz i też sie trzyma nawet do dzisiaj, bo jeszcze mam słoiki z ubiegłego roku.

      Usuń
  5. Zrywam coś z drzewka /tylko wirtualnie/ i zmykam, pozdrawiam Cię cieplutko...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowo.