środa, 1 października 2014

Ta chyba zostaje z nami.




SÓJKA - Jan Brzechwa

Wybiera się sójka za morze,
Ale wybrać się nie może.

"Trudno jest się rozstać z krajem,
A ja właśnie się rozstaję."

Poleciała więc na kresy
Pozałatwiać interesy.

Odwiedziła najpierw Szczecin,
Bo tam miała dwoje dzieci,
W Kielcach była dwa tygodnie,
Żeby wyspać się wygodnie,
Jedną noc spędziła w Gdyni
U znajomej gospodyni,
Wpadła także do Pułtuska,
Żeby w Narwi się popluskać,
A z Pułtuska do Torunia,
Gdzie mieszkała jej ciotunia.
Po ciotuni jeszcze sójka
Odwiedziła w Gnieźnie wujka,
Potem matkę, ojca, syna
I kuzyna z Krotoszyna.
Pożegnała się z rodziną,
A tymczasem rok upłynął.

Znów wybiera się za morze,
Ale wybrać się nie może.

Myśli sobie: "Nie zaszkodzi
Po zakupy wpaść do Łodzi."
Kupowała w Łodzi jaja,
Targowała się do maja,
Poleciała do Pabianic,
Dała dziesięć groszy za nic,
A że już nie miała więcej,
Więc siedziała pięć miesięcy.

"Teraz - rzekła - czas za morze!"
Ale wybrać się nie może.

Posiedziała w Częstochowie,
W Jędrzejowie i w Miechowie,
Odwiedziła Katowice [Mysłowice],
Cieszyn, Trzyniec, Wadowice,
Potem jeszcze z lotu ptaka
Obejrzała miasto Kraka:
Wawel, Kopiec, Sukiennice,
Piękne place i ulice.
"Jeszcze wpadnę do Rogowa,
Wtedy będę już gotowa."
Przesiedziała tam do września,
Bo ją prosił o to chrześniak.
Odwiedziła w Gdańsku stryja,
A tu trzeci rok już mija.

Znów wybiera się za morze,
Ale wybrać się nie może.

"Trzeba lecieć do Warszawy,
Pozałatwiać wszystkie sprawy,
Paszport, wizy i dewizy,
Kupić kufry i walizy."
Poleciała, lecz pod Grójcem
Znów się żal zrobiło sójce.
"Nic nie stracę, gdy w Warszawie
Dłużej dzień czy dwa zabawię."
Zabawiła tydzień cały,
Miesiąc, kwartał, trzy kwartały,
Gdy już rok przebyła w mieście,
Pomyślała sobie wreszcie:
"Kto chce zwiedzać obce kraje,
Niechaj zwiedza. Ja - zostaję ".

                                                                                      /wiersz podebrałam ze strony/


      Każdy z nas chyba pamięta ten wierszyk choćby już go nie znał na pamięć. A sójki przylatywały do nas na orzechy, ale orzechy już spadły. Ruchliwy  ptaszek więc zdjęcie takie lekko zawirowane.

8 komentarzy:

  1. Tak Natalio przypomniałaś mi wiersz o sójce Brzechwy....i fajnie ,że tu znów Jesteś.Wg mnie dawno Cię tu nie widziałam ,ale to moje subiektywne odczucie...bo zaglądam tu teraz właściwie codziennie....
    Dzisiaj rozpoczynamy październik-dla mnie od razu myśli się.....różaniec...tak jak maj to myśli "majówka".
    No a jutro mamy święto naszych Aniołów Stróżów......bo obok każdego z nas jest....czy ktoś tego chce czy nie (tak myślę).....więc życzę nam Natalio,aby Nasze Anioły tak jak opiekują się nami od naszego narodzenia niech to robią ....dalej....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mniej tu zaglądam, bo jeszcze przetwarzam i mam mniej czasu niż bym chciała przeznaczyć na obydwa blogi.
      Oglądałam Twoje zdjęcia. Miałaś ostatnio sporo ciekawych wrażeń.
      Tak, październik to piękny Maryjny miesiąc. Opieka Maryji jest nam potrzebna, jak i naszych Aniołów Stróżów, których też co dzień wzywamy.

      Usuń
  2. Witaj Natalio!
    Bardzo dziękuję za ciepły komentarz. Wiem, że powinnam wprowadzić moderowanie.
    Przyznaję, jestem trochę wygodna i na to potrzeba trochę czasu. Jest jeszcze jedna sprawa.
    Odwiedzają mnie anonimowe osoby. Bardzo miłe... A.T. to starszy Pan (80 letni) pochodzący z Kresów... Przypuszczam, że bardzo samotny. Odwiedza jeszcze dwa, może trzy blogi.
    Tamtych osób nie mogę pozbawić komentowania. Z mojej strony to byłoby nie fair.

    A co sójki i wiersza Brzechwy?
    Mam bardzo starą książeczkę z jego wierszami. Darzę ją dużym sentymentem.
    Do karmników sypiemy już słonecznik... Przez ptasie radio dowiedziały się o tym sójki.
    Przylatują aż trzy... Teraz słonecznik wysypujemy do butli po wodzie źródlanej. Robimy na dole butli dwa wloty. Sikorki świetnie sobie radzą. Sójkom natomiast dajemy pszenicę. Jest tańsza kosztuje tylko 2 zł za kg a słonecznik aż 5
    Natalio, wybacz mi ten przydługi komentarz.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moderowanie faktycznie wymaga czasu.
      Metoda, którą umieściłam w komentarzu sprawia, że nie masz anonimów w ogóle i nie musisz nic moderować.
      Ale wówczas faktycznie żaden anonim komentarza, by już nie zostawił, nawet ten zwykły, nie napastliwy.
      Miło mi, że taki długi komentarz zostawiłaś. U nas sójki pojawiły się w tym roku.
      Nie za wcześnie na dokarmianie. Ptaki muszą sobie radzić same. Dopiero, gdy warunki nie pozwalają im na zdobywanie pożywienia wkraczamy my.

      Wszystkiego najlepszego i dużo siły wewnętrznej.

      Usuń
  3. Moje sójki też nadal skaczą po drzewach:)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie też są te kolorowe ptaszki. Siedzą na czeremsze i krzyczą:)
    Brzechwa kochany, umiał dla dzieci wiersze pisać. Zawsze wnukom na dobranoc czytałam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę Ci tak miłego gościa...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowo.