niedziela, 18 stycznia 2015

Odnawiamy.......



          Za oknem całkiem wiosennie. Dzisiaj odwiedziła ogród sójka i czegoś szukała pod drzewem, może schowanych orzechów. Niestety nie udało mi się zrobić jej zdjęcia. Ale też post będzie o zupełnie czym innym.
          Ja mam niewiele talentów, ale okazuje się, że moja córa ma ich znacznie więcej i razem z tatą odnawia również meble. Żałuję, że nie robiłam wcześniej zdjęć stołów, które odnowiła a także ław, ale dzisiaj pokażę krzesła. Takich krzeseł używaliśmy kiedyś i dobrze, że nie zostały spalone, bo córka dała im drugie życie.
Pokażę na przykładzie krzesła, które mąż skądś zdobył i właśnie jest w toku przywracania mu świetności. Tak wyglądało :





a tak będzie wyglądało. Jak wcześniej cztery domowe odnowione przez Marysię.




Małe, ale cieszy. A może jednak nie małe...bo wymaga nakładu pracy i cierpliwości.

A grudniczki jeszcze mi kwitną.....każdy jakby w innym czasie się budzi.....
Pozdrawiam niedzielnie :


14 komentarzy:

  1. Marysia zdolna i cierpliwa. Krzesełko wyszło jak nowe i jest bardzo eleganckie.
    Krzesełka takież same mam na strychu:) Też myślałam o odnowieniu i na taras bym przeznaczyła, ale inne rzeczy mnie wciągają. Oj krzeseł u mnie na strychu do wyboru, trzy domy likwidowałam i żal było wyrzucić. Większość starych mebli mam u sąsiadki w stodole i nie wiem co robić, leżą tam 15 lat! Taki chomik jestem, uczuciowo z nimi związana nie mogę podjąć żadnej decyzji. Ale się rozpisałam:) Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę miłej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak...cierpliwość to podstawa i chęć do korzystania z darów, jakie się otrzymało....i ona to ma ...
      Tak, że liczę na więcej, bo biblioteczki czekają na nowy wygląd...

      Szkoda wyrzucać, bo nigdy nie wiadomo.....

      Usuń
  2. Te stare krzesła, którym Marysia przywróciła drugie życie wyglądają bardzo pięknie.
    U Rodziców były takie krzesła ale po ich odejściu zostały porąbane i spalone.
    Teraz bardzo żałuję. Z drugiej strony, gdzie to wszystko gromadzić.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są ciekawsze niż były kiedyś....i znalazły zastosowanie....

      Usuń
  3. Odnawiaj, wyszły jak nowe. Cieszy choć pracy wiele. Ja też mam w planach coś odnowić, może się uda...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na niewiele bym się tu zdała...mogę tylko podsuwać tematy....

      Usuń
  4. Twoja córa naprawdę zajmuje się prawdziwą renowacją mebli, krzesła wyszły pięknie! Wyobrażam sobie, ile pracy przy nich było, jestem pełna podziwu. Taką pracę tkoniecznie trzeba utrwalać na zdjęciach.
    Serdeczności przesyłam : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Marysia podeszła do tego profesjonalnie. Kupiła sobie książkę i ogląda specjalne filmiki...dzisiaj korzystając z sieci można nauczyć się wszystkiego ...o i zła i dobra...

      Usuń
  5. Dobrze mieć Marysię-taką zdolną...Niekiedy można mieć coś "nowego"...ale do tego trzeba wyobraźni,pomysłu,pracowitości..i chyba oby ...się chciało...Co prawda dzisiaj poniedziałek.....ale niedzielę w wykonaniu Piotra Fronczewskiego z przyjemnością wysłuchałam....Życzę Ci dobrego tygodnia...zdrowia w pierwszej kolejności...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, to prawda.
      Miło, że Fronczewskim się uraczyłaś...lubię, gdy śpiewa...

      Usuń
  6. Podziwiam. Krzesła pięknie odnowione, jestem pod wrażeniem. Zazdroszczę ludziom takich talentów. W moim domu rodzinnym też podobne były. Na nich mama kładła poduszeczki w powłoczkach wyhaftowanych przez siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja też zazdroszczę. O takie podusie by się nam przydały, bo myślimy o poduszkach na krzesła.
      Ja bym nawet i mogła wyhaftować, ale cierpliwości mi brak....

      Usuń
  7. Pięknie odmienione:) Zyskało nowe życie.
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowo.