poniedziałek, 29 czerwca 2015

Post czereśniowy.....


             Wprawdzie na blogu czytelniczym zamieszczałam już wczoraj zdjęcia czereśni, ale tam tylko jako ilustracje do wiersza. Tu będzie zdjęć więcej.
Czereśniowy sad mojego dziadka ze strony mamy to jedno z najlepszych wspomnień z mojego dzieciństwa. W tym sadzie było dużo odmian czereśni od najwcześniejszych, jasnych  majówek po "mięsiste" i soczyste prawie czarne zwane przez nas ręblami, które pojawiały się w sierpniu. Smak tamtych czereśni pamiętam do dzisiaj. Obecnie już jem ich mało, bo muszę kupować, ale czereśnia w naszym ogrodzie się pojawiła i już rodzi.
Czereśnie z moich zdjęć pochodzą z dwu dziczek na Garbku w Tuchowie.  Obrodziły świetnie i są bardzo smaczne, o czym się osobiście przekonałam.





 Smrodziuszek, który się na czereśniach pojawił to bardzo niepożądany gość, gdyż niestety smaku owoców nie poprawia.


 A oto jak się jadło czereśnie......






9 komentarzy:

  1. Pamiętam Bronkę, niezapomniana scena...
    Lubię czereśnie, szkoda, że są tak krótko.
    Przed oknami też mi rożnie taka dziczka.
    Pozdrawiam serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Super scena, cóż, czereśnie mają pestki:-) niestety, ale są pyszne!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj,przypomniałaś mi Natalio...przez to "jedzenie czereśni" przez Bronkę seriale ...wydaje mi się ,że były bliżej normalności,życia ,a teraz nawet zaczynający się serial w miarę sensownie ...a później ktoś rozciąga to w takie różne "pasztety sytuacyjne" jak nie z tego świata....O i widzisz ,takie normalne czereśnie....a jaka scena?Pozdrawiam ...cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudna ta scena z Bronką, przykład wyjątkowego obciachu. Czereśnie czasami są smaczniejsze od truskawek, ale tylko czasami, trzeba się najeść do syta, bo wkrótce zostanie tylko wspomnienie smaku.
    Pozdrawiam.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja mam cztery wielkie czereśnie, owocujace w różnym czasie i dosadziłam jeszcze dwie, owocujące w sierpniu:) To wszystko z miłości do tych owoców. Jem je razem z ptakami, kto szybciej tym zje więcej:)
    Piękne zdjęcia, a ten owad na owocu czereśni, prezentuje się pięknie:) Szkoda , że to szkodnik:)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam Bronkę, pamiętam tę scenę :))) Co do Twoich czereśni; woskowałaś je, że takie świecące? w niektórych widać Twoje odbicie <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Miło mi, że odwiedziłyście mój blog mimo, że ja zaniedbałam Wasze, ale i swój też.
    Ale już jestem i mam nadzieję znaleźć czas również na blogi....
    Czas czereśni to cudowny czas......a czereśnie mają niedoceniane właściwości....

    Pozdrawiam Was ciepło i serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety u mnie już tylko wspomnienie w tym roku zostało... Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowo.