środa, 23 listopada 2016

Środa a więc o dzierganiu i czytaniu...ale nie tylko.(6)



            Wczoraj pisałam o tym, że powracam do tworzenia, ale to za duże słowo, gdyż raczej do składania biżuterii i pokazałam swoje nowe wytwory a dzisiaj spotykamy się u maknety więc będzie o  dzierganiu i czytaniu. Ale zanim do tego przejdę pokażę chustę jaką koło 40-tu lat temu wyszydełkowała  moja nieżyjąca już mama. Chusta jest duża i ładna jeżeli chodzi o wzór jakim została wykonana. Jedyny jej mankament to kolor, beżowy bez wyrazu,  ale niestety w tamtym czasie anilany, z której jest wyszydełkowana nie odznaczały się ładną, żywą kolorystyką. A poza tym ciężko było ładny kolor kupić. Myślę o jej ufarbowaniu, bo jest nic nie zniszczona ...na kolor jaki lubię, czyli gorzkiej czekolady. 
A oto ona : na zdjęciu kolor wydaje się być ładniejszy, ciekawszy.



 Moja mama była prawdziwą artystką jeżeli chodzi głównie o dzierganie, ale i z szydełkiem sobie radziła, nie tak jak ja.

A ja sprułam wreszcie golf, sprułam również zaczęty szalik, gdyż stwierdziłam, że lepiej go jednak dziergać z podwójnej ilości tych nitek, z których się odzyskana włóczka, czy może raczej przędza składa i jak na razie mam znów  początek, ale tym razem używam grubych drutów więc będzie szybciej. Z tym, że się zastanawiam czy zrobić zwykły szalik, czy taki na okrągło. Nad tym jednak się zastanowię jeszcze, gdy zobaczę jak to by wyglądało.



Czytam natomiast bardzo interesująco napisaną z wciągającą fabułą książkę, cegłę, Mariusza Ziomeckiego pt. "Mr.Pebble i Gruda", której bohater, poeta Jan Kamyk, po tragicznej śmierci żony opuszcza  kraj emigrując do Ameryki, gdzie pracuje na uczelni i sam zajmuje się swym opóźnionym w rozwoju synkiem. Jan, a właściwie John odcina się zupełnie od rodzinnego kraju żyjąc w nowej ojczyźnie uporządkowanym spokojnym życiem, ale ten upomni się o niego we wstrząsający sposób. Akcja książki  toczy się na amerykańskim Środkowym Zachodzie, w pobliżu Detroit i w Polsce....ja na razie jestem razem z Mr. Pebblem w USA, który jak na razie usilnie odrzuca zaproszenie swych przyjaciół do przyjazdu do Polski i spotkania się z nimi. 

             Jak można przeczytać na okładce : Akcja książki toczy się w Polsce i w USA, wśród pokolenia, które dorastało w siermiężnych czasach Gomułki, wkraczało w dorosłość w epoce gierkowskiej, przezywało początki opozycji, festiwal pierwszej "Solidarności", dramat stanu wojennego, zmagania reżimu z opozycją, samotność  emigracji. Korzenie dramatów, które splatają losy bohaterów, sięgają w głąb polskiej historii: do pewnego incydentu z wojny 1920 roku, do powstania warszawskiego, wreszcie do Holocaustu i okupacji na kresach".

Ja jestem dopiero na jej początku i muszę przyznać, że jestem bardzo ciekawa całej historii.

A drugiej książki słucham na Storytelu, do którego zachęcił mnie wpis monotemy. Jest nią świetna powieść nie kryminalna Henninga Mankela pt. "Włoskie buty" . Para bohaterów , kiedyś kochanków, spotyka się po latach. Każde z nich ma własny bagaż bolesnych doświadczeń przy czym kobieta ma żal do mężczyzny, że ją opuścił bez słowa wyjaśnienia. A przybywa do niego, na wyspę, na której mieszka, mimo iż porusza się przy pomocy balkonika, by  spełnił obietnicę jaką wiele lat temu jej poczynił.
I tu jestem ciekawa jak sytuacja będzie się rozwijała, gdyż w tej książce mam do czynienia z dużym ładunkiem emocji, przy czym to mężczyzna zaczyna pomaleńku wychodzić ze skorupy, do które się schował dwadzieścia lat wcześniej.

Załączam moc serdeczności dla wszystkich uczestniczek spotkania i pozdrawiam czytelników bloga.

29 komentarzy:

  1. U Ciebie same ciekawe rzeczy. Chusta - meisterstuck, wzór nie najłatwiejszy. Interesująca pierwsza książka, ale nie wiem, czy się skuszę, bo lista u mnie długa. "Włoskie buty" od dawna mam na liście "must read" i pewnie wysłucham niebawem. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmieszne jest to, że ja dopiero, gdy robiłam zdjęcie stwierdziłam, że jest ona wykonana szydełkiem. Ja Mamę kojarzę wyłącznie z drutami, ale był czas, gdy nie mieszkałam w domu a ta chusta wtedy powstała. Wzór jest w zasadzie głównie łańcuszkowy ...tyle, że splatany. Nie potrafiłabym go zapisać na schemacie....niestety.
      Listy długie każda z nas ma....dlatego ja też przestaje się zachłystywać nowymi tytułami, gdy tyle ich czeka na półkach.
      A Mankel w tym wydaniu bardzo mnie ujął....tylko niestety lektor zbytnio używa w przypadku bohatera podniesionego głosu...w sumie nie wiem dlaczego i mnie to irytuje....przeszkadza w odbieraniu treści....

      Usuń
  2. Przyjemna pamiątka, zawsze Ci przypomni Mamę. Myślę, że jak ufarbujesz na czekoladowy kolor będzie cudna. Ja lubię czekoladowy, ale beże także należą do moich ulubionych barw. Ostatnio z robótek włóczkowych, to w ubiegłum roku zrobiłam ponczo:) Czytam, że sprułaś poprzednią robótkę. Tak czasem bywa, że coś nam nie odpowiada:) Następna praca na pewno Cię zadowoli!
    Książka zachęcająca. Ciekawa jestem Twojej opinii gdy dojdziesz do końca.
    Przepraszam za długie komentarze:) Jak zacznę pisać to czasem nie wiem kiedy przestać. Mam nadzieję, że nie znudziłas się je czytając:)
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam Aniu długie komentarze, bo mam co czytać a sama też takie potrafię pisać.
      Mam Mamę na zdjęciu w tej chuście właśnie i jak patrzę na chustę od razu przypominam sobie zdjęcie i widzę bez niego jaka wtedy była.
      Zdarzało się mi wcześniej pruć już spore robótki...czasem to zniechęca, ale tym razem było splotów niewiele...
      Poncho to spora robótka...mam wrażenie, że je pokazywałaś. Czy tak?

      Usuń
  3. Piekna ta chusta, ksiazke tych nie znam, ale zerkenlam sobie na ta stronke z audiobookami i zaciekawila mnie, bo tak jak w przypadku Twoim lista ksiazke coraz dluzsza, a czasu jak na lekarstwo. Sluchajac ksiazki mozna robotkowac w tym samym czasie, o ile jest to cos w miare prostego. Ja czasami mam klpot z koncentracja jak slucham ksiazke, ale to zalezy od lektora, niektorzy tak monotonnie czytaja ze powstaje jedno wielkie blaaaa:)))) Czekam na chuste po ufarbowaniu:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w przypadku "Włoskich butów" monotonnie nie jest, bo lektor używa mocnego głosu i go moduluje...czasem nawet zbyt mocno.....
      Jak się zdecyduję ja przefarbować pokażę.....

      Usuń
  4. Ale przy wyrazistym palcie, np. czerwonym, jakie lubię, taki kolor chusty jest w sam raz. Piękna pamiątka po mamie.
    Dziękuję za pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, tyle, że w przypadku mojej karnacji ten kolor jest fatalny już nie mówiąc, że go nie lubię....
      Dlatego ją hołubię.

      Usuń
  5. To piękna pamiątka, uważaj by farbowanie dobrze wyszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dlatego, że się boję jeszcze tego farbowania nie robiłam. Muszę się dobrze przygotować.
      Pamiętam jak w 60-tych latach mama farbowała owczą wełnę, z której później dziergała swetry i różne inne drobiazgi. Ale wtedy farby pewno były gorszej jakości....a do płukania używała później octu, który miał sprawiać, że wełna nie puszczała farby....
      Lubie teraz przypominać sobie to co zapamiętałam jako dziecko czy też już podlotek....a wychodzi z mojej pamięci przy okazji wspomnień....

      Usuń
  6. Aniu :) - ta chusta jest piękna i ja pozostawiłabym ją bez zmian.
    Z kilku powodów: po pierwsze nie wiadomo jak taka stara włóczka zareaguje na farbę (nie dosyć, że ma 40 lat, to już wtedy nawet nowa anilana nie była najlepszej jakości).
    Po drugie przy przefarbowaniu na ciemny kolor może się okazać, że zniknie urok tego wzoru. Bardzo ciemne kolory "zagłuszają" wyrazistość wzoru.

    Ale skoro nie lubisz tego koloru i chcesz przefarbować, to może rozważ opcję jaśniejszej farby.

    Pozdrawiam :)
    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostudziłaś Elu moje zamiary...faktycznie nie wzięłam pod uwagę, że ciemny kolor może sprawić, że chusta straci urok wzoru, którym jest wykonana.
      Muszę zrobić przegląd kolorystyczny farb......i wpierw zrobić może próbę na jednym z pojedynczych frędzli.

      Dziękuję Ci Elu za tę inspiracyjną uwagę.

      Usuń
  7. Ładna chusta. Chyba powraca na nie moda. Ostatnio dostałam w prezencie od córki. Więc można powiedzieć, że to także moda międzypokoleniowa:) Jestem też ciekawa Twojej recenzji książki. Mam ją na półce, wiem, że nadejdzie na nią odpowiedni czas:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj robi się inne chusty...jeszcze bardziej zwiewne. W tamtym czasie była moda na takie...ażurowe i duże. Ja sama nigdy takiej nie zrobiłam.
      Jak znam troszkę Twój gust Olu to ta książka z pewnością Cię zainteresuje tak jak mnie. Ostatnio mam problem z dobraniem sobie lektury, która tak prawdziwie by mnie wciągnęła a ta tak. Tyle, że to ogromna książka. Ale gdy treść mi odpowiada to lubię, gdy książka szybko się nie kończy.

      Usuń
  8. Dorzucę też swoich pięć groszy co do farbowania chusty. Zrozum, że po ufarbowaniu chusty już to nie będzie pamiątka po mamie, może zyska żywszy kolor, ale Ty już nie będziesz miała autentycznej rzeczy. A tak chce sie tych wspomnień o ludziach, co to za szybko odeszli. W tym roku odeszła moja teściowa. Kiedy dostałam po niej stare PRLowskie talerze, to bardzo teraz je cenię, chcę z nich korzystać i jakby to przedłuża obcowanie z tesciową. A z jej lnianej serwety, co to nie ma praktycznego już u nas zastosowania, uszyłam poszewki na poduszki i też ciagle mam na widoku, i ciągle pamiętam. Bardzo sobie wzięłam do serca twoje recenzje książkowe, będę ty bywać, bo bez książki nie widzę sensu życia.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że je dorzucasz...zaczynam coraz bardziej być przekonana, że jednak ją zostawię taką jak jest.....racja, że co pamiątka, to pamiątka...taka mi Mamę przypomina...
      Cieszy mnie, że moje krótkie opisy książek, w trakcie których czytania jestem Cię motywują...

      Usuń
  9. Moja koleżanka raz farbowała sobie spodnie. Z beżowych na czarne. Coś się potem skarżyła.
    To może zmień odcień po prostu. Teraz jest ciepły kolor, a może Tobie pasuje zimny, np. szary. Zresztą, jak chcesz.
    JA znalazłam przepiękną porcelanę mojej babci. I czuję, jakbym otrzymała od niej ślubny prezent zza grobu. Moja mama natomiast nienawidzi tych wspomnień i chciałaby ją połupać w jakimś dołku. Ale nie dam ;) Między innymi jest sosjerka z przymocowaną podstawką, którą bardzo chciałam mieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jak chcę....ale chyba jednak pozostawię ją taką jak jest.
      Mama może ma przykre wspomnienia...spróbuj dociec dlaczego ma taki stosunek do przeszłości. Każdy drobiazg przypominający inne osoby wart jest przechowania...i ja mam takie ...i taką sosjerkę jak Ty mam...to też chyba po babci....

      Usuń
    2. Nie muszę dociekać. Wiem. Ale każdy ma swój własny stosunek do różnych osób. To mamy 2 sosjerki ;)

      Usuń
  10. Znam to, gdy dotyk, widok czy zapach przypomina Mamę. Nie farbuj tej chusty,bo jeśli nie wyjdzie, będziesz miala do siebie żal. Noś ją narzuconą na plecy.
    Włoskie buty czytałam, nie zachwyciła mnie, ale dała sporo do myślenia. Jestem przerażona tym, że coraz rzadziej czytam książki, które by mnie wciągnęły bez reszty.
    Pozdrawiam cieplutko.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zarzucam ją gdy mi zimno....i tak już będzie.
      A "Włoskie buty" mnie wciągnęły odmiennością mentalną szwedzkich bohaterów od nas i tym jak Mankel pomału odkrywa przed czytelnikiem jak potwornie są samotni i ciekawa jestem na ile się na siebie otworzą. A poza tym sama wiekowa lubię coraz bardziej śledzić losy i odczucia bohaterów w swoim wieku. I takie, z psychologicznym podłożem, książki już pociągają mnie najbardziej

      Usuń
  11. Nie dziwię się sentymentu do chusty i osobiście zostawiłam ją w oryginalnym kolorze.
    Jak zmarła moja ukochana babcia, jedyną pamiątką, którą chciałm po niej dostać był stary, pozłacany, podniszczony zegarek. Początkowo chciałam go odnowodnowić -dać nową bransoletkę, pozłocic,wymienić pękniętą szybkę. Mój mąż słusznie stwierdził, że wtedy nie będzie już miał wiele wspólnego z tym,który nosiła babcia....
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie mnie przekonałyście do pozostawienia jej takiej jak jest. I nawet zaczynam kolor lubić....

      Usuń
  12. Chusta ma piękny wzór, kolor też nie jest zły, ładnie można ją połączyć z czymś w żywszym kolorze. Cenna jest również jej wartość sentymentalna. Pozdrawiam serdecznie, miłego weekendu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostałam przekonana, że tylko w tym kolorze jej wartość sentymentalna nie ulegnie zmianie.
      Nawzajem Basiu.

      Usuń
  13. Nie jest to takie proste jakby się mogło wydawać, ale za to jakie efektowne. Uwielbiam ręczne robótki, są takie unikatowe i precyzyjnie doskonałe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Kiedyś miały taki charakter..unikatowy i były w cenie.Później zaczęto produkować przy pomocy maszyn dziewiarskich i te ręcznie wykonane jakby straciły na swej popularności....cieszy mnie, że następuje tu renesans...

      Usuń
  14. Piękną masz pamiątkę po mamie, szkoda ją farbować. Z książek, które przedstawiłaś, zaintrygowała mnie ta druga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba faktycznie szkoda...i już straciłam na to ochotę.
      Słucham jej z dużym zainteresowaniem, gdyż ma naprawdę ciekawie rozwijające się wątki.

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowo.